poniedziałek, 22 października 2012

"Wałkowanie Ameryki"

Książka „Wałkowanie Ameryki” wzbudzała we mnie w równym stopniu ciekawość, jak i rezerwę. Tytułowe wałkowanie, kojarzyło mi się z czymś żmudnym, może nudnym, dodatkowo wiedziałam, że nie będzie to książka podróżnicza.
A więc jaka?
W trakcie lektury, która- z ogromnej ciekawości zajęła mi tylko jeden dzień- zastanawiałam się jak określiłabym jej zawartość. Wymyśliłam, że jest to najciekawszy podręcznik socjologiczny, jaki przyszło mi czytać. Zanim zaczęłam, ktoś powiedział, że w książce jest dużo statystyk- to sprawiło, że lekturę odkładałam w czasie- ale dawno, a może nigdy, nie czytałam z ciekawością takiego nagromadzenia statystyk. Forma, w jakiej autor prezentuje nam omawiane zagadnienia (min. religia, edukacja, odżywianie, posiadanie broni, pojęcie wolności) jest przystępna, choć nie pozbawiona głębokiej analizy i odwołania do przeprowadzonych badań.
W trakcie lektury nie raz będziemy się zastanawiać, czy Stany Zjednoczone to „światowe supermocarstwo czy kolos na glinianych nogach? Ostoja wolności i demokracji, czy dżungla, gdzie przybysze sami wymierzają sprawiedliwość? Przystań dla imigrantów czy miejsce, gdzie przybysze z zagranicy są obywatelami drugiej kategorii? Neutralne światopoglądowo państwo czy kraj fanatyków religijnych? Jakie naprawdę są Stany Zjednoczone? I jacy są Amerykanie? Inteligentni, życzliwi, otwarci, bezpośredni i optymistyczni? A może niedouczeni, zarozumiali, ograniczeni, nietolerancyjni, aroganccy? Otwarci na świat czy zaściankowi? Pewni siebie czy zakompleksieni?”

Jeśli ktoś oczekuje jednoznacznej odpowiedzi, to się rozczaruje. Runie wiele naszych stereotypów, niejednokrotnie będziemy przecierać oczy ze zdumienia- sądząc, że mamy do czynienia z błędem drukarskim (zwłaszcza czytając rozdziały: „Wolność gwarantowana”, „Sam się obronię”, czy „Raj dla bogów”). Po 300 stronach będziemy wiedzieć sporo więcej, ale nadal nie będziemy w stanie odpowiedzieć jednoznacznie na pytania dotyczące Ameryki.

Bo Ameryka taka właśnie jest- wielowymiarowa i trochę mniej oczywista niż nam się wydaje.
Doskonała książka. Porywająca, wzbudzająca ciekawość, zaskoczenie i refleksję o wiele głębszą, niż tylko: Odwiedzić, czy nie odwiedzić miejsce, które ktoś określił mianem- „brzydkiego kraju, który koniecznie trzeba zobaczyć” …
A najlepiej chyba- przeczytać tę książkę i skonfrontować to wybierając się do Stanów:)

"Wałkowanie Ameryki", Marek Wałkuski, Wydawnictwo Helion, 2012.





piątek, 19 października 2012

SMS

Dzisiaj dostaliśmy fajnego smsa:)
Uśmiechy w pełnej szerokości!
Dzięki M. za super sny- niech będą prorocze:)
mt

środa, 17 października 2012

poniedziałek, 15 października 2012

piątek, 12 października 2012

SANOK

Wracając z Bieszczad odwiedziliśmy Sanok.

Bardzo chciałam spędzić trochę czasu w Muzeum Budownictwa Ludowego, ale… gdy okazało się, że w Muzeum Historycznym jest ekspozycja Ikon oraz prac Zdzisława Beksińskiego, zdecydowaliśmy się na małą korektę planów. Nie przypuszczaliśmy, że spędzimy tam tyle czasu, że na Skansen będzie już za późno. Szkoda? Tylko trochę, bo do Sanoka warto wrócić.



Jak zwykle oczarowuje lekko senny klimat i stare kamienice, ale przede wszystkim skarby muzealne!
To Muzeum to PEREŁKA.
Obie wystawy diametralnie się różnią, ale jedno je łączy- piękna forma ekspozycji zgromadzonych eksponatów oraz ich bogactwo.
W salach ze sztuką cerkiewną już po chwili otuli nas zapach historii, drewna, lekko zamruczy nawilżacz powietrza, który dba o formę starych Ikon z XV- XIX wieku, i nie tylko.
Nawet jeśli ktoś myśli, że taka tematyka jest mu zbyt obca, by odwiedzić kolejne sale, to i tak z ciekawością spędzi tam dłuższą chwilę niż planował!







Jeśli dla kogoś prace Z. Beksińskiego są zbyt mroczne, trudne albo- zwyczajnie- obce- to tak samo jak w powyższym przypadku, mimo wszystko zatraci się na dłużej, niż sądził.
Jak czytamy na stronie Muzeum: „ posiada ono największy zbiór dzieł Zdzisława Beksińskiego. Kolekcja obejmuje kilka tysięcy obrazów, reliefów, rzeźb, rysunków, grafik i fotografii”. Myślisz, że będziesz się nudził, oczekujesz tradycyjnej formy ekspozycji, niejako martwych eksponatów? No to się miło rozczarujesz. Klimatu dopełniają filmy, fragmenty wywiadów, które są prezentowane na monitorach, aforyzmy, myśli. Przyznam się: byłam ciekawa Ikon a nie tej części wystawy, ale… zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Utkwiły mi w pamięci cztery metalowe komody. Metalowe, monumentalne, a jednak wzbudzające ciekawość. Z niedowierzaniem szurałam kolejnymi szufladami, w których czekały na mnie zdjęcia, rękopisy i inne ciekawostki, dla których na ścianie nie było miejsca.
Drugim wspomnieniem jest pracownia Artysty, która została zrekonstruowana z niebywałą dokładnością. Tak duża, że trudno było mi zapanować nad poczuciem, że wyszedł na chwilkę, że zaraz wróci. Artysta, który z nonszalancją rozprawił się z moim stereotypem, wyobrażeniem na jego temat. Po zapoznaniu się szerzej- niż dotychczas- z jego twórczością, wyobraziłam go sobie jako… mało zwyczajnego faceta. A tymczasem do kamery, do mnie, mówił człowiek wcale nie przesiąknięty wizją katastroficzną, mroczny, zagubiony w jakichś przerażających labiryntach swego umysłu. To było zdumiewające…

Gdy opuszczaliśmy Muzeum, obiecaliśmy Pani w kasie, że będziemy je rozsławiać, polecać i zachęcać do jego odwiedzenia, ponieważ jest niebywałe…

Już się cieszymy na myśl o kolejnej wizycie w SANOKU

Ps. Cena biletu: 11zł normalny, 8zł ulgowy.
mt








czwartek, 11 października 2012

poszukiwania...

Jaki jest sens podróżowania?Dla każdego inny:)!
Czy podróżujemy także po to, by odnaleźć coś nowego, niepowtarzalnego...
...........................
Jedno zdjęcie zrobiliśmy w Nowej Zelandii, drugie w Polsce dwa tygodnie temu:)
z bieszczadzkimi pozdrowieniami
mt


wtorek, 9 października 2012

Audycja ZA HORYZONTEM:)

Chciałeś posłuchać wczorajszej audycji, ale Ci się nie udało?:)
Mamy dobrą wiadomość: czeka na Ciebie pod linkiem:
http://www.radiownet.pl/publikacje/audycja-0810-podroze-male-i-duze#/publikacje/audycja-0810-podroze-male-i-duze
Dziękujemy Adamowi za zaproszenie i fajną atmosferę podczas audycji:)
ps. Jeśli ktoś chce kupić naszą książkę to niech pisze na adres: podroze.male.i.duze@wp.pl. Koszt książki i płyty CD to: 25zł + koszt przesyłki:)

pozdrawiamy
mt

piątek, 5 października 2012

Mumags Travellers w RADIO WNET


Zapraszamy Was serdecznie na poniedziałkową audycję ZA HORYZONTEM w Radio WNET, której będziemy gośćmi!
A oto zapowiedź, którą znajdziecie na stronie radia:

Zamiast tradycyjnego tortu weselnego mieli tort w kształcie kuli ziemskiej. Zamiast lampki nocnej przy łóżku trzymają podświetlany globus. Zamiast spać w hotelu, wybierają przydrożne krzaki. Zamiast ciepłych plaż południa wybierają zimne, mokre, i niedostępne rejony, północnych bezkresów Europy. Podróżowanie stało się ich sposobem na życie. Poświęcają się temu z pasją i pełnym zaangażowaniem. Na koncie plecakowych podróży mają już nie jeden europejski kraj, ten bliski i ten daleki. W 2010 roku zrealizowali marzenie swojego życie i odbyli podróż po Nowej Zelandii. A teraz jak sami mówią 2012 jest rokiem zachwytów Polską.

W poniedziałkowej audycji ZA HORYZONTEM, z autorami książki "Podróże małe i duże" - Agnieszką i Grzegorzem, będę rozmawiał o tym jak realizować swoje podróżnicze marzenia, jak zacząć i czym są dla nich samych podróże? Ale też o tym jak zrobić, by twoje zapiski z dalekich krajów zostały wydane w kolorowej okładce. Zapraszam 8 października o 19:00. Adam Wiśniewski.


AUDYCJI MOŻNA POSŁUCHAĆ ONLINE NA: http://www.radiownet.pl/

środa, 3 października 2012

Cerkwie Podlasia

Jesień jest fajna.
Z wielu powodów!
Tak, nawet z powodu deszczu, jeśli ma się ulubione kalosze
Lubię jesień, bo to czas wspominania wakacyjnych wyjazdów.
Właśnie wróciliśmy z Bieszczad, a tymczasem wciąż mamy sporo zdjęć -wspomnień z Podlasia. Tym razem wspominamy CERKWIE.
Zeszłoroczny wyjazd do Sankt Petersburga rozbudził we mnie całkowity, bezbrzeżny zachwyt nad ich architekturą, ale podczas przemierzania Podlasia czekało na mnie niewiele mniej niespodzianek niż za wschodnią granicą.
Sporo cerkiewek było w trakcie remontu- zapomniane, smutne, nadgryzione zębem czasu- w zdecydowanej większości zamknięte. Ale były i perły. Najcieplejszy stosunek mam do tej w Szastałach- ponieważ pojawiła się nagle, w promieniach popołudniowego słońca, niezaznaczona na mało precyzyjnej mapie…