Jesień jest fajna.
Z wielu powodów!
Tak, nawet z powodu deszczu, jeśli ma się ulubione kalosze
Lubię jesień, bo to czas wspominania wakacyjnych wyjazdów.
Właśnie wróciliśmy z Bieszczad, a tymczasem wciąż mamy sporo zdjęć -wspomnień z Podlasia. Tym razem wspominamy CERKWIE.
Zeszłoroczny wyjazd do Sankt Petersburga rozbudził we mnie całkowity, bezbrzeżny zachwyt nad ich architekturą, ale podczas przemierzania Podlasia czekało na mnie niewiele mniej niespodzianek niż za wschodnią granicą.
Sporo cerkiewek było w trakcie remontu- zapomniane, smutne, nadgryzione zębem czasu- w zdecydowanej większości zamknięte. Ale były i perły. Najcieplejszy stosunek mam do tej w Szastałach- ponieważ pojawiła się nagle, w promieniach popołudniowego słońca, niezaznaczona na mało precyzyjnej mapie…
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podlasie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podlasie. Pokaż wszystkie posty
środa, 3 października 2012
czwartek, 20 września 2012
PODLASIE- małe zachwyty domowe...
Na czas przerwy jesienno- wakacyjnej, dzielimy się z Wami zdjęciami z naszych tegorocznych wędrówek i zachwytów Podlasiem:)
czwartek, 23 sierpnia 2012
PODLASIE
Na tegoroczne wakacje nie mieliśmy pomysłu.
Splot różnych okoliczności sprawił, że pierwszy raz od dziesięciu lat nasze paszporty zostały w szufladzie a my ruszyliśmy odkrywać uroki wschodniej Polski.
Z początku wyjazd nie budził naszego entuzjazmu. W pamięci wciąż brzmiały nazwy odwiedzonych w minionych latach: Wysp Owczych, Islandii, Nowej Zelandii, Albanii, czy sporej części Europy.
Pojechaliśmy bez oczekiwań, by codziennie odkrywać uroki Podlasia.
Biebrzański i Białowieski Park Narodowy, niewielkie miasteczka, w których czas płynie wolniej a ludzie są serdeczni. Cerkiewki czekające na uważnego obserwatora, który przystanie i pomimo upływu czasu, zachwyci się ich architekturą, wiekiem i historią. Drewniane domy ze zdobnymi okiennicami, bocianie gniazda i ciągnące się w nieskończoność uprawne pola złocistych zbóż.
Wyjazd był wyjątkowy także dlatego, że- poza jednym punktem- nie mieliśmy planu podróży.
Lektura artykułu "Tatarska gościnność" w majowym numerze Zwierciadła zainspirowała nas do wizyty w Kruszynianach i odbycia rowerowej wycieczki Tatarskim szlakiem. Zanim oczarowały nas maleńkie Kruszyniany, przerwy w pedałowaniu robiliśmy- pełni zachwytu- w Bohonikach, Samogrodzie, Jurowlanach i Krynkach.
Nawet ulewne strugi deszczu, brak miejsc noclegowych w Tatarskiej Jurcie u bohaterki artykułu- Pani Dżennety Bogdanowicz, nie były w stanie odebrać uroku temu miejscu.
Oczywiście skosztowaliśmy wyśmienitych Jeczpoczmaków, Belyszu i najlepszych pod słońcem drożdżówek z jagodami, ale nie tylko. Kruszyniany to wyjątkowa okazja, by odwiedzić jeden z dwóch na Tatarskim szlaku, Meczet. A w środku nawet najbardziej rozkojarzony słuchacz zastygnie w napięciu, gdy przewodnik Pan Dżemil Gembicki z pasją i wyjątkową swadą będzie opowiadał o religii, historii Tatarów, Meczecie oraz samych Kruszynian.
Pani Dżenneta z Tatarskiej Jurty swoim promiennym uśmiechem sprawi, że poczujemy się niemal jak u siebie a Pani Danuta z Zajazdu Tatarskiego oczaruje nawet najbardziej wymagającego turystę swoją gościnnością.
Kruszyniany to historia, serdeczność i spokój, których szukamy podczas wakacyjnych wojaży.
Polecamy!!!
Mumags Travellers
Splot różnych okoliczności sprawił, że pierwszy raz od dziesięciu lat nasze paszporty zostały w szufladzie a my ruszyliśmy odkrywać uroki wschodniej Polski.
Z początku wyjazd nie budził naszego entuzjazmu. W pamięci wciąż brzmiały nazwy odwiedzonych w minionych latach: Wysp Owczych, Islandii, Nowej Zelandii, Albanii, czy sporej części Europy.
Pojechaliśmy bez oczekiwań, by codziennie odkrywać uroki Podlasia.
Biebrzański i Białowieski Park Narodowy, niewielkie miasteczka, w których czas płynie wolniej a ludzie są serdeczni. Cerkiewki czekające na uważnego obserwatora, który przystanie i pomimo upływu czasu, zachwyci się ich architekturą, wiekiem i historią. Drewniane domy ze zdobnymi okiennicami, bocianie gniazda i ciągnące się w nieskończoność uprawne pola złocistych zbóż.
Wyjazd był wyjątkowy także dlatego, że- poza jednym punktem- nie mieliśmy planu podróży.
Lektura artykułu "Tatarska gościnność" w majowym numerze Zwierciadła zainspirowała nas do wizyty w Kruszynianach i odbycia rowerowej wycieczki Tatarskim szlakiem. Zanim oczarowały nas maleńkie Kruszyniany, przerwy w pedałowaniu robiliśmy- pełni zachwytu- w Bohonikach, Samogrodzie, Jurowlanach i Krynkach.
Nawet ulewne strugi deszczu, brak miejsc noclegowych w Tatarskiej Jurcie u bohaterki artykułu- Pani Dżennety Bogdanowicz, nie były w stanie odebrać uroku temu miejscu.
Oczywiście skosztowaliśmy wyśmienitych Jeczpoczmaków, Belyszu i najlepszych pod słońcem drożdżówek z jagodami, ale nie tylko. Kruszyniany to wyjątkowa okazja, by odwiedzić jeden z dwóch na Tatarskim szlaku, Meczet. A w środku nawet najbardziej rozkojarzony słuchacz zastygnie w napięciu, gdy przewodnik Pan Dżemil Gembicki z pasją i wyjątkową swadą będzie opowiadał o religii, historii Tatarów, Meczecie oraz samych Kruszynian.
Pani Dżenneta z Tatarskiej Jurty swoim promiennym uśmiechem sprawi, że poczujemy się niemal jak u siebie a Pani Danuta z Zajazdu Tatarskiego oczaruje nawet najbardziej wymagającego turystę swoją gościnnością.
Kruszyniany to historia, serdeczność i spokój, których szukamy podczas wakacyjnych wojaży.
Polecamy!!!
Mumags Travellers
Subskrybuj:
Posty (Atom)